środa, 9 lutego 2011

Jak zdobyć uprawnienia instruktora nauki jazdy w PL?

Zdobycie uprawnień „instruktorskich” nie jest trudną sztuką w Polsce.
Kandydat na instruktora, aby rozpocząć kurs kwalifikacyjny, musi spełnić wymagania:
  • wykształcenie średnie (co najmniej),
  • posiadanie przez okres co najmniej 3 lat, uprawnień do kierowania pojazdami rodzaju objętego szkoleniem,
  • odpowiedni stan zdrowia i predyspozycje psychiczne,
  • nie karany wyrokiem sądu za przestępstwa przeciwko bezpieczeństwu w ruchu drogowym.
Poza spełnieniem powyższych wymagań, przyszły instruktor powinien być przygotowany na wydatki...

Już na etapie badań portfel uszczupli się o 200zł, a kolejne 50zł wyda na zaświadczenie o „niekaralności”. Sam kurs podstawowy tj. kat. B, to koszt w granicach 2000zł, w zależności od miasta i ośrodka. Każda kolejna kategoria, to opłata w wysokości ok. 500-800zł. Ale to nie wszystko, bo kolejne wydatki związane są z opłatą egzaminu państwowego oraz wydaniem legitymacji instruktora. O ile kandydat na instruktora poradzi sobie z egzaminem już za pierwszym podejściem, to koszt uzyskania jednej kategorii uprawnień, zamknie się w kwocie przynajmniej 2600zł. W związku z kosztem uzyskania kwalifikacji, warto już na etapie kursu badać rynek pracy. Aby kurs zwrócił się jak najszybciej, aby nowy instruktor nabierał doświadczenia, po zdaniu egzaminu, powinien jak najszybciej rozpocząć karierę zawodową.

Kurs kwalifikacyjny, to w głównej mierze teoria – 128h. Jest również praktyka, w wymiarze 50h. Kurs jest realizowany w formie podobnej, do kursu dla kandydatów na kierowców. Teoria, poza zagadnieniami z prawa o ruchu drogowym, rozszerzona jest o metodykę nauczania, psychologię, bezpieczeństwo ruchu drogowego. Praktyka skupia się na obserwacji procesu szkolenia (z tylnego fotela L'ki). Dodatkowo instruktor ćwiczy manewry. Są to te same manewry, które musi zrealizować na egzaminie państwowym, kandydat na kierowcę.

Egzamin jest banalny. Podobnie jak na kursie, przeważały zajęcia teoretyczne, egzamin to obszerny test. Test, którego niektórzy uczą się na pamięć. Większość pytań jest jawna, szczególnie z zakresu prawa o ruchu drogowym. Egzamin praktyczny obejmuje prezentację umiejętności prowadzenia zajęć teoretycznych oraz praktycznych. Jak to wygląda? Abiturient pisze konspekt do zajęć teoretycznych, opisuje kryteria oceny zadań z egzaminu praktycznego dla kandydatów na kierowców, następnie musi wykonać te same manewry. Nikt nie sprawdza kandydatów na instruktorów, pod kątem doświadczenia w prowadzeniu pojazdów oraz faktycznych predyspozycji do wykonywania tego zawodu. To jest ogromna luka w przepisach. Ta luka, otwiera drogę do zawodu niedoświadczonym kierowcom. Jakość szkolenia, bezpieczeństwo ruchu drogowego nie może się poprawić, jeżeli szkoleniem przyszłych kierowców, będą zajmować się niedoświadczeni kierowcy.

Sam zdobyłem w taki sposób uprawnienia, ale wcale nie jestem z tego powodu dumny. Wstydzę się, że w taki prosty sposób zostałem instruktorem. Pocieszam się, że nie po trzech, a po ośmiu latach ujeżdżania kolejnych motocykli i zajeżdżania kolejnych aut ;o)

Przypominam przyszłym instruktorom, że zdobywają uprawnienia instruktora/wykładowcy. Wielokrotnie na rozmowie kwalifikacyjnej, słyszałem od kandydata, że do prowadzenia wykładów to on się nie nadaje, jest mało komunikatywny itp. Śmieszny argument, przecież praca instruktora, to ciągła praca z ludźmi.

Wkrótce, o sytuacji na rynku pracy w obszarze nauki jazdy.

10 komentarzy:

  1. Też ubolewam nad tym, że nikt nie kontroluje predyspozycji. Zastanawiam się równocześnie jak można to sprawdzać? Zrobić w ramach kursu blok godzin, które trzeba 'wyjeździć' jak kursant na kursie podstawowym kat. B?

    OdpowiedzUsuń
  2. Moja wizja jest aktualnie mało realna. Wydaje mi się jednak, że idealnym rozwiązaniem, byłoby zdobywanie uprawnień instruktora nauki jazdy i techniki jazdy jednocześnie. Egzamin w takiej postaci, jaki przechodzą obecnie kandydaci na instruktorów techniki jazdy, ma wystarczające wymagania, aby stwierdzić jakim kierowcą jest kandydat na instruktora.
    Dzięki za zainteresowanie tematem.
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się :) instruktor w końcu ma być bardziej zaawansowanym kierowcą niż zwykli użytkownicy ruchu. Tego oczekiwałam po swoim instruktorze. Dopiero za drugim razem trafiłam. Zmiana wyszła na dobre. Egzamin zdany idealnie :) Teraz mi się marzy zamiana ról.

      Usuń
  3. To jest myśl!
    A czy Twoim zdaniem pomysł corocznego obowiązkowego doszkalania instruktorów jest dobrym pomysłem? Być może powinno być sito: jeśli instruktor ma niską zdawalność, coś jest nie tak. Kiedy czytam rankingi przygotowane przez WORDy i widzę, że są ośrodki, w których zdaje 10 proc. kursantów, to mnie dreszcz przeszywa - jakim cudem te ośrodki w ogóle funkcjonują?
    Nie można powiedzieć, że mają zwykłego pecha i trafiają im się wyjątkowo słabi kursanci - taki przypadek może być wyjątkiem pośród innych, ale kiedy proporcje się odwracają i trafia się jeden kursant, który zdaje, a reszta notorycznie oblewa, to należałoby się przyjrzeć sprawie...
    Powołuje się różne stowarzyszenia zrzeszające instruktorów z różnych regionów. Szkoda, że zawsze znajdzie się czarna owca, która nie zechce lansować mody na skuteczne nauczanie poruszania się po drogach, ale uczy zdawania egzaminu - innymi słowy chodzi tylko o to, żeby zarobić...

    Z dużym zainteresowaniem przeczytałam Twoje wpisy na Blogu, pewnie dlatego, że podzielam Twoje zdanie w kwestiach, które poruszasz.

    OdpowiedzUsuń
  4. Cóż, coroczne doszkalanie to jest dobry kierunek działania. Myślę, że wielu instruktorom takie szkolenie może uświadomić stan niewiedzy. W listopadzie brałem udział w sympozjum o szumnej nazwie "Wzrost kompetencji kadry osk". Mam mieszane uczucia ad. organizacji, a przede wszystkim przygotowania do wykładów samych prowadzących. Uczestnicy, również udowodnili swoją niekompetencję. Bo jak to nazwać, kiedy instruktor nauki jazdy nie jest w stanie odpowiedzieć na pytanie "co to jest katalizator?" itp.
    Ogólnie, powinna być prowadzona ewidencja zdawalności instruktorów, statystyki dot. wypadków z udziałem absolwentów kursów danej szkoły i w konsekwencji tego, można podejmować konkretne działania.
    Mimo wszystko, najprostszym krokiem, byłoby szkolenie mające na celu naukę jazdy - tak jak napisałaś. Przecież egzamin w konsekwencji dobrego szkolenia "zdaje się sam".

    OdpowiedzUsuń
  5. To ciekawe, co piszesz o szkoleniu :) dyrektor WORD się pozytywnie wypowiadał na jego temat :)
    Ale ściemniają :P
    Ja brałam udział w edycji krakowskiej, odczucia mam podobne... To był czysty marketing, doszkalanie to tylko element. Była sytuacja, że pan prowadzący zajęcia z prawa dał się zagiąć pytaniem uczestnika kursu. Natomiast na zajęciach z metodyki pani zaginała wszystkich, bez wyjątku, choć zajęcia były niemiłosiernie nudne...

    OdpowiedzUsuń
  6. A moim zdaniem również zmiana kryteriów na egzaminie skutkowałaby "naturalną selekcją" wśród instruktorów - nie tylko kat. A. To też pewnie marzenia ściętej głowy, ale gdyby rozbudować egzamin o elementy obecnie występujące przeważnie w kursie doszkalającym - slalom na większej prędkości, hamowanie awaryjne (również z ominięciem przeszkody), płyta poślizgowa lub troleje czy próba Jackiego Stewarta - z piłką na masce(to raczej dla samochodów) i inne takie, to i instruktor, który nie potrafi tego nauczyć umarłby z głodu..

    OdpowiedzUsuń
  7. Masz 100% racji. Gdyby kryteria na egzaminie dla kandydatów na kierowców zarówno kat. A i B były "wyższe", podniosłaby się jakość szkolenia. Tym samym mielibyśmy lepiej wyszkolonych kierowców i zarazem kandydatów na instruktorów.
    Nie ma co ukrywać, obecnie szkolenie skupia się na przygotowaniu do egzaminu. Jeśli dla kat. A należy wykonać 5 ósemek i ruszanie na wzniesieniu, to na tym skupiają się egzaminatorzy. Hamowanie awaryjne jest obowiązkowe dla kat. A. Jeśli WORD olewa to zadanie, to pseudo-instruktorzy również.
    Aktualnie zmianie ulega ustawa o kierujących. "Wchodzą" nowe kategorie prawa jazdy. Niestety w parze z tymi zmianami nie idzie zmiana rozp. dot. szkolenia i egzaminowania kandydatów na kierowców. Błędne koło...

    OdpowiedzUsuń
  8. Dobrą rzeczą dla młodych kierowców będzie wprowadzeniu kursu jazdy na torze poślizgowym, na pewno to nowe doświadczenie ukaże młodemu kierowcy skutki większej prędkości i wejścia w poślizg.
    Miejmy nadzieję, że wszystkie zmiany jakie wprowadza ustawodawca zmniejszą ilość wypadków na drodze, a zwłaszcza z udziałem tych młodych kierowców, bez doświadczenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawdopodobnie wprowadzą. Aktualne prognozy - styczeń 2016.

      Usuń